W ostatnich miesiącach w przestrzeni publicznej, a w szczególności w kuluarach sejmowych komisji administracji i spraw wewnętrznych, nieustannie przewija się dyskusja na temat kondycji etatowej największej formacji mundurowej w kraju. Od wielu polityków obozu rządzącego możemy coraz częściej usłyszeć tezy, jakoby formacja definitywnie zażegnała głęboki kryzys kadrowy, a nadszedł wręcz czas swoistego „dobrobytu kadrowego”. Retoryka ta opiera się na jednym, powierzchownie atrakcyjnym wskaźniku – łatwo jest mianowicie chwalić się przed opinią publiczną formacją, która w swoich statystykach przekroczyła próg 104,5 tysiąca służących funkcjonariuszy. Liczba ta, podawana w oficjalnych komunikatach prasowych, ma stanowić dowód na to, że obywatele mogą czuć się bezpiecznie, a system bezpieczeństwa wewnętrznego państwa funkcjonuje bez zarzutu i jest odpowiednio nasycony siłami policyjnymi.
Jednakże zestawienie suchych statystyk etatowych z realiami codziennej służby na ulicach i w pionach dochodzeniowo-śledczych obnaża głęboki dysonans. Samo osiągnięcie poziomu nieco ponad 104,5 tysiąca policjantów absolutnie nie oznacza, że formacja dysponuje odpowiednią liczbą sił i środków, aby skutecznie sprostać wszystkim narastającym wyzwaniom. Zmieniające się realia prawno-społeczne, w tym gwałtowny rozwój technologii oraz nowe formy przestępczości zorganizowanej, sprawiły, że dzisiejszy policjant ma wielokrotnie więcej obowiązków niż jego odpowiednik sprzed dekady. Wymaga to nie tylko wyższych kompetencji, ale przede wszystkim drastycznie większych zasobów ludzkich, których w jednostkach terenowych – komendach powiatowych i miejskich – po prostu fizycznie brakuje.
Pytanie, które musimy sobie dzisiaj zadać, nie brzmi zatem, czy 104,5 tysiąca policjantów to dużo czy mało w ujęciu historycznym. Prawdziwe, fundamentalne pytanie sprowadza się do tego, czy ta ilość policjantów dzisiaj jest wystarczająca do zapewnienia ciągłości operacyjnej oraz czy mamy na tyle sił i środków, aby realnie sprostać wszystkim wyzwaniom i zupełnie nowym obowiązkom narzucanym przez ustawodawcę. Odpowiedzi na te pytania, poparte dogłębną analizą dokumentacji finansowej z Najwyższej Izby Kontroli oraz danymi opracowanymi przez Związek Zawodowy Policyjna Solidarność, jednoznacznie wskazują, że polska Policja znajduje się na krawędzi wydolności operacyjnej, a do osiągnięcia europejskich standardów bezpieczeństwa brakuje nam dziesiątek tysięcy wakatów i miliardów złotych w ustawie budżetowej.
Nowelizacje prawa i ewolucja przestępczości – drastyczne obciążenie pionów prewencyjnych i kryminalnych
Aby zrozumieć, dlaczego ponad 104 tysiące funkcjonariuszy to w obecnych realiach liczba dalece niewystarczająca, należy przeanalizować fundamentalne zmiany w otoczeniu prawnym i operacyjnym, z jakimi w ostatnich latach musiała zmierzyć się formacja. Niestety, ostatnie zmiany w kodeksie karnym nałożyły na wydziały dochodzeniowo-śledcze oraz piony prewencji gigantyczny ciężar biurokratyczny i operacyjny. Doskonałym przykładem jest podniesiona kwota przepołowiona, czyli granica wartości mienia, która decyduje o tym, czy dany czyn zabroniony, taki jak kradzież czy zniszczenie mienia, jest kwalifikowany jako wykroczenie, czy już jako przestępstwo. Każda taka zmiana w prawie materialnym pociąga za sobą lawinę zmian w sposobie prowadzenia postępowań przygotowawczych, co wymusza angażowanie większej liczby funkcjonariuszy do pracy papierkowej, zamiast do służby patrolowej.
Kolejnym potężnym obciążeniem, z którym polska Policja nie musiała mierzyć się w takiej skali jeszcze kilka lat temu, są zaawansowane akcje o kryptonimach typu TOR, wymierzone w zwalczanie i zapobieganie aktom dywersji na terenie Polski. Walka z przestępczością w świecie wirtualnym wymaga zaangażowania wysoce wyspecjalizowanych oficerów, analityków kryminalnych i informatyków śledczych. Do tego dochodzi szeroko pojęta przestępczość białych kołnierzyków, w tym karuzele VAT-owskie, wyłudzenia subwencji czy skomplikowane pranie brudnych pieniędzy. Prowadzenie tego typu śledztw nierzadko trwa latami i wiąże ręce najlepszym śledczym z wydziałów do walki z przestępczością gospodarczą, co wprost spowodowało znaczne obciążenie dodatkowymi obowiązkami i niezwykle skomplikowanymi zagadnieniami dzisiejszych policjantów.
Zjawiska te powodują, że funkcjonariusze na co dzień borykają się z ogromnym niedoborem czasu. Jak słusznie zauważają przedstawiciele środowiska związkowego, liczby policjantów podobnie jak i samego budżetu państwa, nie da się naciągać w nieskończoność. Gdy w komendach brakuje rąk do pracy, a na horyzoncie pojawia się pilne zadanie priorytetowe, przełożeni zmuszeni są do podejmowania trudnych decyzji o przesunięciach kadrowych. Gdy policjanci są kierowani do jednych, pilnych zadań, z konieczności muszą porzucić inne, równie ważne czynności. Problem polega na tym, że do tych porzuconych postępowań funkcjonariusze muszą w końcu wrócić i nadrabiać gigantyczne zaległości po godzinach. Taki system pracy prowadzi do przemęczenia materiału ludzkiego i generuje sławne już, wielomilionowe nadgodziny, które w ostatecznym rozrachunku i tak musi pokryć budżet państwa.
Teoretyczne rozważania na temat przeciążenia obowiązkami najlepiej obrazują twarde dane z systemów wspomagania dowodzenia, które ujawniają, jak w praktyce wygląda zarządzanie kryzysowe siłami policyjnymi. Najlepiej obrazują to ostanie dane przekazane oficjalnie przez Policję dotyczące zabezpieczeń prewencyjnych. Doskonałym studium przypadku jest tu sytuacja, w której do potężnych działań prewencyjno-edukacyjnych w samych tylko szkołach, w zaledwie jeden dzień – w piątek 9 października 2026 roku – skierowano łącznie aż 24 tysiące funkcjonariuszy z całego kraju. W ujęciu operacyjnym oznacza to, że w jednym określonym momencie blisko jedna czwarta wszystkich służących w Polsce policjantów została wyłączona z realizacji swoich standardowych zadań.
Polska na tle Unii Europejskiej
Przy okazji każdej kolejnej debaty nad ustawą budżetową na nowy rok, nieuchronnie rozpoczynamy dyskusję odnośnie liczebności polskiej formacji i jej adekwatności do europejskich standardów bezpieczeństwa publicznego. Analizując udostępnioną przez Związek Zawodowy Policyjna Solidarność grafikę, zatytułowaną „LICZBA POLICJANTÓW W WYBRANYCH KRAJACH EUROPY”, obraz sytuacji kadrowej w naszym kraju staje się wręcz alarmujący. Dzisiaj policjanci w Polsce znajdują się pod tym względem w bardzo głębokim dole i mocno odbiegają od średniej europejskiej w krytycznym wskaźniku ilości policjantów przypadających na 100 tysięcy mieszkańców.

Z przedstawionego opracowania wynika, że nasza formacja, która obecnie liczy ponad 104 500 policjantów (przy populacji rzędu 36,5 miliona mieszkańców), osiąga wskaźnik na poziomie zaledwie 286 policjantów na 100 tysięcy mieszkańców. Jak to wygląda na tle innych państw Starego Kontynentu? Porównując te dane do innych krajów Unii Europejskiej, brakuje nam drastycznie dużo do osiągnięcia średniej europejskiej, która według zestawienia wynosi dokładnie 376 policjantów na każde 100 tysięcy mieszkańców (wyliczona dla populacji 44,3 mln i 147 915 policjantów). Różnica jest kolosalna.
Liderami w zestawieniu Policyjnej Solidarności są państwa południowej i zachodniej Europy. Absolutnym liderem pozostają Włochy, które przy 58,9 mln mieszkańców utrzymują potężną armię 350 000 policjantów, co daje wskaźnik aż 594 funkcjonariuszy na 100 tys. obywateli. Niewiele ustępuje im Francja z populacją 68,4 mln i 340 000 policjantów (wskaźnik 497) oraz Portugalia z wskaźnikiem 421 policjantów przy zaledwie 10,7 mln obywateli (45 000 funkcjonariuszy). Nawet u naszych bezpośrednich sąsiadów sytuacja kadrowa służb mundurowych prezentuje się znacznie korzystniej. Niemcy, dysponujące populacją 83,6 mln osób, posiadają w swoich szeregach 333 600 policjantów, co daje stabilny wskaźnik 399. Co więcej, państwa dawnego bloku wschodniego, takie jak Słowacja (5,4 mln mieszkańców, 21 000 policjantów, wskaźnik 389), Węgry (9,6 mln ludności, 36 500 policjantów, wskaźnik 380) oraz Czechy (10,9 mln mieszkańców, 40 000 policjantów, wskaźnik 367) znacznie przewyższają Polskę pod względem nasycenia kraju siłami policyjnymi.
Nieco niższe wskaźniki od Polski notują w zestawieniu jedynie Wielka Brytania, która przy populacji 69,2 mln mieszkańców dysponuje liczbą 172 000 funkcjonariuszy (wskaźnik 249) oraz Irlandia ze wskaźnikiem 264 (5,5 mln ludności, 14 525 policjantów). Jednakże specyfika systemów common law oraz zupełnie inny podział kompetencji między agencjami (np. silnie rozbudowane służby lokalne i prywatny sektor ochrony w modelu anglosaskim) sprawiają, że bezwzględne dążenie powinno kierować nas w stronę modelu kontynentalnego.
Ile kosztowałoby utrzymanie 137 500 policjantów?
Związkowcy z Policyjnej Solidarności w swoim materiale stawiają kluczowe pytanie z zakresu bezpieczeństwa państwa: Ile powinna wynosić docelowa liczba policjantów w Polsce, aby w ogóle móc dogonić średnią europejską? Kalkulacja jest bezlitosna – aby osiągnąć pułap 376 funkcjonariuszy na 100 tysięcy mieszkańców, polska Policja musiałaby liczyć co najmniej 137 500 policjantów. Zwiększenie stanu etatowego o równe 33 tysiące funkcjonariuszy to krok, który, jak przekonują autorzy opracowania, pozwoliłby nie tylko na całkowite zapełnienie obecnych, dramatycznych potrzeb kadrowych w terenie, ale przede wszystkim na realne rozłożenie ogromu zadań. Tak drastyczny zastrzyk kadrowy umożliwiłby wreszcie spokojne pełnienie codziennej służby przez mundurowych oraz rzetelne wykonywanie wszystkich ustawowych obowiązków w sposób zgodny ze sztuką policyjną.
Jednakże, zatrudnienie dodatkowych 33 000 funkcjonariuszy to gigantyczne wyzwanie finansowe dla budżetu państwa, które wymaga stworzenia precyzyjnej symulacji kosztów w oparciu o najnowsze dane z „Analizy wykonania budżetu państwa i założeń polityki pieniężnej” opracowanej przez Najwyższą Izbę Kontroli (część 42 – Sprawy wewnętrzne) za rok 2025. Jak wynika z tego raportu, całkowite zrealizowane wydatki budżetowe polskiej Policji kształtowały się na poziomie ponad 21,34 mld złotych, z czego pula przeznaczona bezpośrednio na szeroko pojęte uposażenia i wynagrodzenia pochłonęła aż 14,34 mld złotych (co stanowi 67,17% całego budżetu). Utrzymanie obecnych 104,5 tys. policjantów kosztowało państwo dokładnie 12,25 mld złotych w samych uposażeniach. Wynagrodzenia korpusu służby cywilnej (KSC) wyniosły 1,14 mld złotych, a pozostałych pracowników niemundurowych 0,95 mld złotych.
Jak w takiej sytuacji musiałby wyglądać ostateczny budżet Policji, gdybyśmy zrealizowali postulat Policyjnej Solidarności i zwiększyli liczbę wakatów do wymarzonych 137 500 funkcjonariuszy? Obliczenia matematyczne i budżetowe kształtują się następująco:
- Wzrost kosztów uposażeń mundurowych: Skoro utrzymanie 104 500 policjantów kosztuje podatnika 12,25 mld złotych, to proporcjonalne podniesienie tej liczby do 137 500 funkcjonariuszy wygenerowałoby roczne koszty uposażeń na poziomie 16,12 mld złotych. Jest to absolutny wzrost rzędu 3,87 miliarda złotych na same pensje zasadnicze, dodatki służbowe, stażowe i funkcyjne.
- Całkowite wydatki płacowe (osobowe): Zakładając wysoce restrykcyjny i bardzo ostrożny wariant, w którym państwo zamraża etaty dla cywilnych pracowników Policji (KSC i pracownicy pomocniczy), utrzymując ich dotychczasowe koszty na łącznym poziomie 2,09 mld złotych (1,14 mld + 0,95 mld), nowe całkowite wydatki osobowe formacji skoczyłyby z poziomu 14,34 mld złotych do oszałamiającej kwoty 18,21 mld złotych rocznie.
- Nowy, prognozowany budżet formacji (wariant minimum): Jeśli dodamy do nowych kosztów płacowych (18,21 mld złotych) dotychczasowe koszty stałe utrzymania Policji z raportu NIK – czyli infrastrukturę, bieżące opłaty, paliwo i konserwację sprzętu wynoszące 7,01 mld złotych – ostateczny budżet Policji wzrósłby z 21,34 mld do co najmniej 25,22 mld złotych.
Realne, ukryte koszty budowy nowoczesnej formacji policyjnej
Należy jednak z całą mocą, bazując na doświadczeniu i logice zarządzania służbami mundurowymi, podkreślić, że kwota 25,22 miliarda złotych to jedynie bardzo pobieżny, matematyczny wariant minimum. W rzeczywistości, rozbudowa kadr o dodatkowe 33 tysiące etatów pociągnęłaby za sobą gigantyczną, wręcz lawinową eskalację wydatków w dziale operacyjno-logistycznym (które w 2025 roku wynosiły 7,01 mld złotych). Policjant w służbie to nie tylko numer ID na liście płac wydziału kadr, ale potężna maszyna logistyczna, którą państwo musi z pietyzmem wyposażyć, wyszkolić i utrzymać w pełnej sprawności.
Proces włączenia 33 tysięcy nowych funkcjonariuszy do systemu wymagałby po pierwsze całkowitej rozbudowy i dofinansowania policyjnych ośrodków szkoleniowych, w tym Akademii Policji w Szczytnie oraz szkół w Legionowie, Pile, Słupsku czy Katowicach. Obecne zdolności przerobowe tych placówek (tzw. szkolenie zawodowe podstawowe) nie pozwalają na jednoczesne szkolenie tak ogromnej rzeszy rekrutów, bez drastycznego spadku jakości edukacji. Każdy nowy policjant musi zostać wyposażony w środki przymusu bezpośredniego – broń palną (np. pistolety służbowe Walther P99, Glock), paralizatory, pałki teleskopowe, gazy pieprzowe oraz nowoczesne kamery nasobne. Konieczny byłby zakup dodatkowych tysięcy sortów mundurowych, począwszy od mundurów ćwiczebnych po ubiory galowe. Wreszcie, zwiększenie stanu kadrowego w wydziałach prewencji o jedną trzecią wymusiłoby zakup setek nowych radiowozów, rozbudowę floty pojazdów nieoznakowanych dla pionów kryminalnych, a także potężne inwestycje w infrastrukturę serwerową, laptopy i licencje oprogramowania dla policyjnych sieci informatycznych.
Z punktu widzenia dyscypliny finansów publicznych i realnej symulacji wydatków, jeśli w pełni wyposażylibyśmy dodatkowe 33 tysiące funkcjonariuszy, łączne roczne wydatki na Policję nie zamknęłyby się w kwocie 25 miliardów, lecz musiałyby oscylować bliżej 28, a nawet 30 miliardów złotych rocznie. Należy do tego doliczyć również gigantyczny wzrost rezerw celowych z przeznaczeniem na tzw. trzynaste pensje (dodatkowe uposażenie roczne), które już przy obecnym stanie kosztują budżet państwa przeszło 1,02 miliarda złotych, a po zmianach pochłaniałyby blisko 1,4 miliarda złotych rocznie.
Wyzwania rekrutacyjne – jak pozyskać 33 tysiące kandydatów?
Nawet przy założeniu, że rządzący znaleźliby w budżecie państwa dodatkowe miliardy na zabezpieczenie rozbudowanej formacji, pozostaje kwestia najważniejsza – zasoby ludzkie na rynku pracy. Zapełnienie 33 tysięcy nowych miejsc to zadanie, które wymagałoby bezprecedensowej w historii wolnej Polski kampanii informacyjnej i zachęt finansowych dla obywateli. Postępowanie kwalifikacyjne do służby jest bowiem niezwykle rygorystyczne, wieloetapowe i ma na celu wyłonienie wyłącznie najlepszych jednostek, zdolnych do pracy pod olbrzymim stresem.
Aby skutecznie uzupełnić wakaty w jednostkach terenowych, komórki doboru Wydziałów Kadr i Szkolenia KWP oraz Komendy Stołecznej Policji muszą przeprowadzić selekcję spośród tysięcy aplikantów, z których znaczna część odpada już na wstępnych etapach procedury. Formalny proces rozpoczyna się od złożenia kompletnej dokumentacji kwalifikacyjnej w komendzie powiatowej, miejskiej lub wojewódzkiej, co otwiera drogę do wieloetapowego postępowania kwalifikacyjnego. Wśród pierwszych i najbardziej wymagających sprawdzianów znajduje się Test Sprawności Fizycznej (TSF), eliminujący osoby nieprzygotowane fizycznie, a także specjalistyczne badanie predyspozycji psychologicznych i osobowościowych, jakim jest test multiselect do Policji. Równie istotną barierą jest sprawdzian wiedzy ogólnej z zakresu znajomości min. Ustawy o Policji oraz Ustawy Prawo o Ruchu Drogowym – tu w procesie samokształcenia kluczową rolę odgrywa test wiedzy do policji online, pozwalający skutecznie opanować zagadnienia ustawowe. Dopiero skompletowanie wyznaczonych punktów, zwieńczone pozytywnym orzeczeniem Rejonowej Komisji Lekarskiej MSWiA (RKL) o zdolności do służby w formacjach uzbrojonych, daje kandydatowi przepustkę na ostateczną listę rankingową i umożliwia skierowanie na szkolenie zawodowe podstawowe.
Podsumowanie – priorytety bezpieczeństwa narodowego
Obecny stan polskiej Policji to obraz formacji dumnej i oddanej służbie narodowi, która jest jednak niezwykle wyeksploatowana i systematycznie drenowana z sił przez nakładanie kolejnych, niekończących się obowiązków administracyjnych i śledczych. Słowa o „dobrobycie kadrowym” wypowiadane przez polityków stoją w jaskrawej sprzeczności z surowymi statystykami Unii Europejskiej oraz raportami o nadgodzinach przygotowywanymi przez wydziały finansów komend wojewódzkich. Brak systemowych, rewolucyjnych rozwiązań kadrowych prędzej czy później doprowadzi do pełnego paraliżu operacyjnego jednostek podstawowych, z których w pierwszej kolejności znikną patrole piesze, a czas reakcji na zgłoszenia od obywateli wydłuży się do poziomów absolutnie nieakceptowalnych.
Pozostaje zatem zakończyć tę analizę pytaniem wprost zaczerpniętym od przedstawicieli policyjnych związków zawodowych: Czy politycy zreflektują się nad tym narastającym problemem operacyjnym i oprócz budowania silnej, nowoczesnej i gigantycznej armii, zaczną w końcu rzetelne budowanie silnej, nowoczesnej, i przede wszystkim odpowiednio licznej Policji? Bezpieczeństwo wewnętrzne państwa na ulicach, w szkołach, i w cyberprzestrzeni jest bowiem równie ważne, jak bezpieczeństwo militarne na jego granicach. Jednak by osiągnąć średnią europejską, konieczne są nie tylko odważne decyzje polityczne, ale gotowość do zaakceptowania faktu, że za silną formację trzeba zapłacić co najmniej 30 miliardów złotych rocznie z kieszeni każdego z nas.





Napisz komentarz